Jak to wygląda dziś w wielu kuchniach
Na końcu blatu, obok drukarki bonów i telefonu, stoi rząd tabletów. Glovo, Uber Eats, Wolt, Bolt Food, Pyszne.pl, czasem jeszcze jeden. Każdy ma własną ładowarkę, własny dźwięk powiadomienia i własny sposób przyjmowania zamówień. Kiedy jeden z nich się rozładuje, nikt tego nie zauważa aż do pierwszego zamówienia, które przepadło.
Wiele kuchni weszło do dostawy krok po kroku. Najpierw jedna aplikacja, potem druga, bo klienci pytali, potem trzecia, bo konkurencja już tam była. Każda z tych decyzji osobno miała sens. Razem dały blat, który wygląda jak stoisko z elektroniką.
Wyobraź sobie piątkowy wieczór. Sala jest pełna, na linii trzy osoby, a na blacie po kolei odzywają się trzy różne tablety. Ktoś odkłada patelnię, żeby przyjąć zamówienie. Ktoś inny szuka, z której aplikacji jest torba, na którą czeka kurier. Nikt nie robi nic źle, a mimo to wszystko trwa dłużej.
Problem nie jest w liczbie zamówień
Kuchnia radzi sobie z ilością. Gorzej radzi sobie z przełączaniem uwagi: pięć urządzeń dzwoni w różnych momentach, każde ma inny interfejs, a potwierdzenie zamówienia w jednym nie mówi nic pozostałym.
Zespół, który w szczycie obsługuje pełną salę, poradzi sobie z kolejnymi zamówieniami na wynos. Kłopot w tym, że te zamówienia nie przychodzą jedną drogą. Kucharz musi wiedzieć, które zamówienie z którego tabletu jest pilniejsze. Osoba na wydawce musi pamiętać, któremu kurierowi oddać którą torbę. A ktoś jeszcze musi odbierać kolejne powiadomienia, zanim aplikacja uzna, że restauracja nie odpowiada.
Im więcej aplikacji, tym więcej takich drobnych decyzji w ciągu godziny. Każda z osobna zajmuje kilka sekund. Wszystkie razem zabierają kuchni to, czego w szczycie ma najmniej: skupienie.
Ile kosztuje przełączanie uwagi
Tego kosztu nie widać na fakturze, ale widać go w kuchni:
- Przeoczone zamówienia. Tablet, który zadzwonił w złym momencie, zostaje bez odpowiedzi. Zamówienie przepada albo zostaje anulowane.
- Spóźnione potwierdzenia. Każda minuta między powiadomieniem a akceptacją to minuta, której brakuje później na przygotowanie dania.
- Pomyłki przy wydawaniu. Gdy torby z kilku aplikacji stoją obok siebie, łatwo oddać kurierowi niewłaściwą.
- Menu, które się rozjeżdża. Danie skończyło się i zostało wyłączone w jednej aplikacji, ale w pozostałych dalej można je zamówić.
- Zmęczenie zespołu. Ciągłe dźwięki z kilku urządzeń męczą, a zmęczony zespół popełnia więcej błędów.
Każda z tych rzeczy kończy się podobnie: reklamacją, złą oceną albo zwrotem dla klienta. A oceny w aplikacjach dostawczych zostają na długo i widzi je każdy kolejny klient, który zastanawia się, czy u Ciebie zamówić.
Co daje jeden ekran
Zamówienia ze wszystkich aplikacji trafiają w jedno miejsce, w kolejności, w jakiej przyszły. Zespół przestaje pilnować urządzeń, a zaczyna pilnować kolejki.
To zmienia sposób pracy na wydawce. Zamiast pytania „który tablet dzwoni” jest jedna lista zamówień z oznaczeniem, z której aplikacji pochodzą. Jedna osoba widzi wszystko, co jest w toku, co trzeba zaraz wydać i na co czeka kurier. Nowa osoba w zespole uczy się jednego systemu, a nie pięciu.
Tak działa Rebel APP. Nasz system integruje zamówienia ze wszystkich platform w jednym urządzeniu, zamiast kilku tabletów na blacie, każdego z własną ładowarką. Jedno urządzenie wystarcza do obsługi zamówień, zmiany menu i dostępności lokalu.
Więcej marek, ciągle jedno urządzenie
Jeden ekran ma jeszcze jedną zaletę, którą widać dopiero po czasie. Kiedy kuchnia zaczyna gotować dodatkową markę, nie przybywa kolejnego tabletu. W modelu, w którym gotujesz nasze marki i jednocześnie prowadzimy Twoją, zamówienia ze wszystkich marek i ze wszystkich aplikacji wpływają na to samo urządzenie. Zespół nie musi uczyć się niczego od nowa, a blat nie robi się ciaśniejszy.
To ważne, bo liczba urządzeń potrafi zniechęcać do kolejnej aplikacji albo kolejnej marki, choć kuchnia miałaby na nią moce. Kiedy ta bariera znika, decyzja sprowadza się do dwóch pytań: czy kuchnia ma wolne godziny i czy rachunek się zgadza.
Menu w jednym miejscu
Drugi efekt jest po stronie menu: produkt, który się skończył, wyłączasz raz, a informacja idzie do wszystkich aplikacji.
Brzmi jak drobiazg, ale w praktyce to prosta droga do reklamacji. Klient zamawia danie, którego już nie ma. Kuchnia dzwoni do niego albo wysyła coś w zamian, a klient i tak jest niezadowolony. Przy pięciu panelach ktoś musiałby wyłączyć produkt pięć razy, w szczycie, z rękami w mące. Przy jednym panelu robi to jednym ruchem.
To samo dotyczy dostępności lokalu. Jeśli kuchnia musi na chwilę wstrzymać zamówienia z dostawy, bo sala jest pełna albo zepsuł się piec, robisz to w jednym miejscu, a nie w każdej aplikacji osobno. I tak samo jednym ruchem wracasz do sprzedaży, kiedy sytuacja jest opanowana.
Jak wygląda zmiana w praktyce
Przejście na jeden ekran nie wymaga przebudowy kuchni ani nowego sprzętu na linii. W modelach, w których współpracujemy, wygląda to tak:
- Na bezpłatnej konsultacji pytamy o sprzęt, menu i godziny pracy kuchni oraz o to, jak dziś wygląda Twoja wydawka.
- Integrację z Rebel APP przygotowujemy my, razem z profilami na platformach, zdjęciami i opisami dań.
- Ty podłączasz tablet do Wi-Fi.
- Zespół przechodzi szkolenie z obsługi urządzenia.
- Od pierwszego dnia po starcie zamówienia ze wszystkich aplikacji wpływają na jedno urządzenie.
Od konsultacji do startu mija zwykle około dwóch tygodni. Termin zależy od akceptacji i gotowości platform. Przez cały ten czas, i później przez całą współpracę, masz u nas osobę, która Ci doradza.
Co zostaje po stronie kuchni, a co po naszej
Jeden ekran upraszcza pracę zespołu, ale to nie wszystko, co zabiera czas przy dostawie. Zostają profile, zdjęcia, opisy dań, promocje, odpowiedzi na oceny i reklamacje klientów. To praca, którą ktoś musi wykonywać codziennie, a nie raz na kwartał.
Jeśli masz własną markę, możemy ją wystawić we wszystkich aplikacjach i prowadzić na bieżąco: profile, zdjęcia i opisy, ceny i promocje, odpowiadanie na oceny oraz obsługę reklamacji. Szczegóły są na stronie Mam własną markę.
Jeśli chcesz wykorzystać wolne moce kuchni, możesz gotować nasze marki, na przykład Mniamciu z daniami kuchni polskiej albo Grube Pierogi. Wtedy formalności z platformami, profile i marketing są po naszej stronie, a obsługę klienta końcowego i reklamacje prowadzi Rebel Tang. Więcej na stronie dla kuchni. Możesz też połączyć oba modele, a wtedy zamówienia z naszych marek i z Twojej wpływają na to samo urządzenie: oba modele naraz.
O tym, czym różnią się same aplikacje i co warto porównać, zanim na nie wejdziesz, piszemy w artykule Glovo, Wolt, Uber Eats, Pyszne.pl: czym różnią się dla kuchni.
Od czego zacząć
Policz tablety na swoim blacie. Potem zapytaj zespół, ile razy w ostatnim tygodniu zamówienie zostało przeoczone albo danie było dostępne w aplikacji, choć już go nie było. Jeśli odpowiedź brzmi „zdarza się”, warto to zmienić, zanim zrobi to za Ciebie kolejna zła ocena.
Zostaw numer telefonu w formularzu, oddzwonimy w ciągu 24 h w dni robocze. Na bezpłatnej konsultacji zapytamy o sprzęt, menu i godziny pracy kuchni i powiemy wprost, który model ma sens w Twoim lokalu, a jeśli żaden, to też to usłyszysz.