Zacznij od jednego dania, nie od całego menu
Najprostszy rachunek robi się na jednej pozycji. Weź cenę w aplikacji, odejmij prowizję, food cost i koszt opakowania. To, co zostaje, to marża na sztuce. Dopiero ją mnoży się przez realistyczną liczbę zamówień.
Częsty błąd to odwrotna kolejność: najpierw pytanie, ile zamówień kuchnia może mieć w miesiącu, a dopiero potem sprawdzanie, ile zostaje na jednym. Przy niektórych daniach na sztuce zostaje bardzo mało i wtedy żadna liczba zamówień tego nie naprawi. Dlatego najpierw jedna pozycja, potem cały miesiąc.
Rachunek na przykładzie
Policzmy jedno danie. Liczby poniżej są wyłącznie przykładowe. Pokazują sposób liczenia, a nie obiecują wyniku.
Przykładowo: danie kosztuje w aplikacji 40 zł. W modelu z naszymi markami nasza prowizja wynosi 35% od każdej transakcji, czyli w tym przykładzie 14 zł. Prowizje platform i koszty marketingu pokrywamy my, więc nie odejmujesz ich drugi raz. Zostaje 26 zł.
Z tego odejmujesz to, co jest po Twojej stronie:
- food cost, przykładowo 12 zł,
- opakowanie, przykładowo 2 zł.
Na sztuce zostaje w tym przykładzie 12 zł. To jest liczba, którą dalej mnożysz przez zamówienia.
Ten sam rachunek powtórz dla dwóch, trzech dań, które będą sprzedawać się najczęściej. Jedna pozycja z dobrą marżą nie wystarczy, jeśli danie zamawiane najczęściej zostawia na sztuce niewiele.
Licz konsekwentnie. Jeśli cenę z aplikacji bierzesz brutto, food cost i opakowania też ujmij w tej samej konwencji albo wszystko przelicz na netto. Mieszanie kwot brutto i netto to najprostszy sposób, żeby wynik wyszedł lepszy, niż jest naprawdę. Dokładny sposób naliczania prowizji omawiamy na konsultacji i masz go czarno na białym w umowie.
Czego ludzie zwykle nie liczą
Opakowania potrafią zjeść więcej, niż się wydaje, zwłaszcza przy daniach, które wymagają kilku elementów: pojemnik na danie, osobny pojemnik na sos, sztućce, torba. Wpisz je do rachunku osobną linią, a nie jako drobną resztę. Jeśli nie masz opakowań na wynos, pomożemy i załatwimy rabat u dostawcy, ale ich koszt i tak zostaje po Twojej stronie.
Do rachunku wchodzi też czas na wydawce. Zamówienie, które blokuje linię na pięć minut w szczycie, kosztuje więcej niż jego food cost, bo w tym czasie nie wychodzą talerze na salę. Dlatego to samo danie może się opłacać o 15:00 i nie opłacać o 13:00.
Trzecia rzecz to straty, czyli produkt przygotowany pod dostawę, który się nie sprzedał. Tu pomaga to, że w Mniamciu udostępniasz tylko te dania, które danego dnia masz, a produkt, który się skończył, wyłączasz raz na jednym urządzeniu i znika ze wszystkich aplikacji. Nie musisz trzymać zapasu na wszelki wypadek.
Czwarta pozycja to Twój czas. Jeśli sam prowadzisz profile w aplikacjach, odpowiadasz na oceny i wyjaśniasz reklamacje, to też jest koszt, tylko niewidoczny na fakturze. W modelu z naszymi markami te rzeczy są po naszej stronie: profile, zdjęcia, opisy, marketing, obsługa klienta i reklamacje. Uwzględnij to, kiedy porównujesz ten model z samodzielnym wejściem do aplikacji.
Po drugiej stronie są koszty, których w tym modelu nie ponosisz: sala, obsługa kelnerska i pozyskanie gościa. Nie płacisz też za sam start: nie ma opłat wpisowych ani miesięcznych, a do pracy używasz sprzętu i produktów, które już masz.
Co zmienia skala
Marża na pojedynczym zamówieniu z dostawy nie musi być wyższa niż na talerzu podanym na sali. Różnicę robi to, że dokładasz je w godzinach, w których kuchnia i tak jest opłacana.
W godzinach martwych zespół jest na zmianie, sprzęt pracuje, czynsz biegnie. Te koszty płacisz niezależnie od tego, czy wyjdzie jeden talerz, czy dwadzieścia. Każde dodatkowe zamówienie w tym czasie dokłada więc marżę bez nowych kosztów stałych. Więcej o tym piszemy w tekście o godzinach martwych w kuchni.
W szczycie jest inaczej. Nowe zamówienie konkuruje z salą o miejsce na linii i o uwagę zespołu. Jeśli przez dostawę goście na sali czekają dłużej, część zysku z dostawy oddajesz w napiwkach, ocenach i powrotach gości, których nie zobaczysz w żadnym zestawieniu.
Dlatego rachunek warto robić nie na dniu, tylko na tygodniu, i osobno dla godzin martwych i dla szczytu. Ty decydujesz, kiedy marka jest włączona, więc możesz ustawić dostawę tak, żeby pracowała głównie w godzinach, w których się opłaca.
Ile zamówień przyjąć do rachunku
To najtrudniejsza liczba, bo zależy od rzeczy, na które masz ograniczony wpływ: okolicy, konkurencji w aplikacjach, pory roku i liczby godzin, w których marka jest włączona.
Punkt odniesienia z naszej sieci: partnerzy realizują średnio od 150 do 600 zamówień miesięcznie, co przekłada się nawet na 40 000 zł dodatkowego przychodu w miesiącu. Zwróć uwagę na słowo przychód. To nie jest zysk: z przychodu odejmujesz prowizję, food cost i opakowania, tak jak w rachunku wyżej.
Rozrzut między dolną a górną granicą jest duży i nie warto zakładać z góry, że Twoja kuchnia będzie na samej górze. Do własnego rachunku przyjmij trzy warianty:
- Ostrożny. Mało zamówień, głównie w godzinach martwych.
- Środkowy. To, czego realnie się spodziewasz po kilku miesiącach.
- Dobry. Dużo zamówień i marka włączona przez większość dnia.
Jeśli wariant ostrożny nadal ma sens, możesz spokojnie zaczynać. Jeśli ma sens tylko wariant dobry, warto jeszcze raz przyjrzeć się godzinom i wyborowi marki, zanim cokolwiek podpiszesz.
Jak policzyć cały miesiąc
Kiedy masz marżę na sztuce i trzy warianty liczby zamówień, cały miesiąc liczysz w czterech krokach:
- Pomnóż marżę na sztuce przez liczbę zamówień w godzinach martwych.
- Pomnóż marżę na sztuce przez liczbę zamówień w szczycie i odejmij od wyniku to, co tracisz na sali, gdy linia jest zajęta dostawą.
- Odejmij koszty, które pojawiają się tylko przez dostawę, na przykład dodatkową godzinę pracy, jeśli wydłużasz zmianę.
- Zsumuj wyniki i porównaj warianty: ostrożny, środkowy i dobry.
Jeśli krok drugi wychodzi Ci na minusie, to dobra wiadomość, a nie zła. Wiesz wtedy, że dostawa w szczycie Ci się nie opłaca, i możesz ją po prostu wyłączyć w tych godzinach.
Jak rozliczamy się w praktyce
Raz w miesiącu dostajesz fakturę VAT z naszą prowizją, a pozostała kwota trafia bezpośrednio na Twoje konto. Nie płacisz niczego z góry i nie ma stałych opłat. Jeśli Ty nie zarabiasz, my też nie.
Umowa jest bezterminowa. Jeśli po kilku miesiącach rachunek się nie spina, rezygnujesz jednym e-mailem.
Ceny i gramatury dań w naszych markach są stałe w całej sieci, więc w rachunku nie musisz zgadywać ceny. Sugestie zmian chętnie przyjmujemy i realnie bierzemy pod uwagę.
Jeśli zamiast naszych marek chcesz wystawić w dostawie własną markę, rachunek wygląda inaczej, bo zależy od Twojego menu i Twoich cen. Zakres prowadzenia marki opisujemy na stronie o własnej marce w dostawie, a rozliczenie omawiamy na konsultacji.
Policzmy to razem
Na bezpłatnej konsultacji przechodzimy przez ten rachunek dla Twojej kuchni: Twoje godziny, Twój sprzęt i marka, która do nich pasuje. Jeśli dopiero zaczynasz, przeczytaj też, jak otworzyć wirtualną restaurację w kuchni, którą już masz.
Zostaw numer telefonu oraz nazwę i adres lokalu w formularzu, a oddzwonimy w ciągu 24 h w dni robocze. Jeśli z rachunku wyjdzie, że w Twojej kuchni to się nie opłaca, powiemy to wprost.